Bieszczady Zimą – Smerek, Połoniny, Tarnica, Rawki

Bieszczady Zimą – Smerek, Połoniny, Tarnica, Rawki

To mój pierwszy wyjazd w Bieszczady zimą, dlatego emocje były troszkę większe niż zazwyczaj. Już od początku pojawiały się pytania i wątpliwości:

  • Jaka będzie pogoda szczególnie na Połoninach czy najwyższych szczytach Bieszczadzkich
  • Czy wiatr i słaba widoczność nie przeszkodą w pokonywaniu szlaków
  • Czy szlaki będą przetarte przez innych turystów
  • Czy bez problemu przejedziemy samochodem po Bieszczadzkich drogach

Niestety na większość z tych pytań odpowiedź nie była zbyt pozytywna, trafiliśmy na dość ciężkie warunki, które mocno dały nam w kość. Jednak za każdym razem po dotarciu do mety poziom zadowolenia i satysfakcji był ogromny, myślę że o wiele większy niż w normalnych warunkach.

Pogoda zimą w Bieszczadach

Jak wiadomo pogoda w górach bywa kapryśna i zmienia się bardzo dynamicznie. Prognozy pogody na naszą trzydniową wyprawę nie były zbyt optymistyczne ale dawały nadzieję na fajną przygodę. Wiedzieliśmy, że w pierwsze dwa dni nie ma co liczyć na dobrą widoczność, mają być ciągłe opady śniegu i dość silny wiatr. Trzeci dzień natomiast zapowiada się wręcz idealny. Prognozy te sprawdzałem na stronie: yr.no i jak się okazało sprawdziły się bardzo dobrze. Zdecydowanie adres yr.no mogę zapisać do swoich ulubionych. Wiatr jaki miał być na Połoninie Wetlińskiej to ok 7 m/s czyli delikatnie ponad 25 km/h. Tutaj średnia pewnie taka była, jednak momentami w porywach siła ta zdecydowania rosła.

Temperatura zapowiadana to około -7 i tutaj również wiatr zrobił swoje i ta odczuwalna była sporo niższa. Najgorszym problemem była jednak widoczność – chwilami praktycznie zerowa. Często pojawiał się problem w poruszaniu a wysokie tyczki mimo że powbijane dość często to niestety w tych warunkach nie były widoczne.

Dzień 1 – Bieszczady Zimą

Mimo, iż wgrałem w zegarek aż 3 różne opcje tras to jednak pobiegliśmy zupełnie inaczej, decyzje podejmowaliśmy spontanicznie w zależności od panujących warunków.

Przygoda zaczęła się w Wetlinie, ruszamy żółtym szlakiem do góry w stronę Przełęczy Orłowicza.

Bieszczady Zimą

Bieszczady Zimą

Po wbiegnięciu na Przełęcz, wkradł się delikatny niepokój, gdyż w porywach wiało pewnie około 100 km/h a widoczność była zaledwie na kilka metrów. Testowo czy da się biegać w tych warunkach ruszyliśmy na Smerek i tam mieliśmy podjąć decyzje co dalej.

Smerek

Smerek

Chyba nam się spodobał ten hardcore, gdyż bez większego zastanawiania odwróciliśmy się i pobiegliśmy w stronę Połoniny Wetlińskiej i Chatki Puchatka.

Biegliśmy zimowymi Połoninami ok.7km. Mimo braku widoczności – było cudownie, przynajmniej mi bardzo odpowiadały takie warunki. Chwilka przerwy w Chatce Puchatka, która wyglądała bajecznie w zimowej scenerii i ruszamy dalej czerwonym szlakiem w stronę Brzegów Górnych.

Z Brzegów ok 2 km biegniemy serpentynami Bieszczadzkimi do Przełęczy Wyżna. Sił było sporo, czas również bardzo dobry dlatego decydujemy się iść do góry na Działy (szlakiem prowadzącym do Małej i Dużej Rawki). Pod górkę szło całkiem sprawnie, tutaj szlak był troszkę przetarty dlatego było łatwiej. Szło super, jednak to co nas spotkało na ostatnim ok 6 km fragmencie trasy z Działów do Wetliny było wręcz drastyczne.

Szlak był totalnie nie przetarty, każdy krok to zapadanie się w zaspę po kolana. Szło bardzo wolno a każde 100 metrów trwało wieki. Mimo, że szliśmy cały czas z górki to jednak każdy kilometr pokonywaliśmy w ponad 20 minut. Delikatnie nas to zmęczyło tym bardziej że koniec dnia był tuż tuż. Widok samochodu w Wetlinie mocno poprawił humory. Teraz tylko podróż do Dwernika a dokładniej Hotelu Caryńska i odpoczynek przed kolejnym aktywnym dniem.

 

Bieszczady Zimą

Bieszczady Zimą

Bieszczady Zimą

Bieszczady Zimą

Finalnie w pierwszy dzień pokonaliśmy trasę:

Wetlina – Przełęcz Orłowicza – Smerek – Przełęcz Orłowicza – Połonina Wetlińska (Chatka Puchatka) – Brzegi Górne – Przełęcz Wyżna – Dział – Wetlina

Liczby:

  • Długość: 26.89 km
  • Przewyższeń w górę: 1422 m.
  • Czas: 5:04:59
  • Średnie tempo: 11:20

Link do filmiku: https://www.youtube.com/watch?v=GxrbLuyum7c
 

Dzień 2 – Bieszczady Zimą

Tym razem na trasę ruszyło trzech śmiałków a odległość jaką zaplanowaliśmy to tylko ok 18 km. Pogoda ciut lepsza niż dzień wcześniej, szlaki również bardziej przetarte także tym razem zaplanowana trasa poszła dość lekko i przyjemnie.

Duża Rawka

Duża Rawka

Standardowo w planie było zrobienie kółeczka tak by wystartować i wrócić w to samo miejsce. Ruszyliśmy z Polany Wyżniańskiej w kierunku Połoniny Caryńskiej. Po osiągnięciu grzbietu biegniemy kilka kilometrów Połoniną i zbiegamy do Ustrzyk Górnych. Szlak na dół był bardzo przyjemny i szybki. Z Ustrzyk Górnych idziemy około kilometr asfaltem by w Rzeczycy wejść na niebieski szlak w stronę Wielkiej Rawki. Podejście było bardzo długie, jednak dopiero na końcówce pojawiły się drobne problemy w postaci silnego wiatru i zasp. Kilka zdjęć i gonimy dalej w stronę Małej Rawki, było dość zimno także trzeba było się spieszyć. Z Małej Rawki gonimy do miejsca w którym ruszyliśmy 3 godziny wcześniej czyli do Polany Wyżniańskiej. Zbieg był dość stromy a ilość turystów idąca do góry odziwo – spora. Na szczęście wszyscy widząc szalonych biegaczy uciekali na bok 🙂

Link do filmiku: https://www.youtube.com/watch?v=6gkBZVAgvDk
Liczby:

  • Długość: 18 km
  • Przewyższeń w górę: 1154 m.
  • Czas: 3:26:05
  • Średnie tempo: 11:26

Dzień 3 – Tarnica Zimą

To był chyba najpiękniejszy dzień w Bieszczadach przez całą zimę. Warunki wręcz bajeczne, idealne do zwiedzania dzikich Bieszczad. Słoneczko, zmrożony śnieg pod butami, zerowy wiatr i niebo tak przejrzyste i czyste, że aż widać było Tatry.

Tym razem samochód zostawiłem w Wołosatym by ruszyć na najwyższy szczyt po stronie polskich Bieszczadów – Tarnice (1346 m.n.p.m.). Po przebiegnięciu ok 4,5 km. byłem już na miejscu a podróż co chwile stopowały piękne widoki i słoneczko. Szlak był przetarty, osób idących do góry było sporo a co mnie zdziwiło większość z nich szła na skiturach – widać że to coraz bardziej forma poruszania się po górach.

Tarnica

Tarnica

Widoki z Tarnicy jak i sam krzyż to było coś pięknego, kilka zdjęć, film i biegniemy dalej. Tym razem aby standardowo zrobić kółeczko ruszyłem w stronę Ustrzyk Górnych przez Tarniczke i Szeroki Wierch. Z Ustrzyk Górnych ostatnie 5 km już asfaltem do Wołosatego gdzie zakończyła się trzy dniowa Bieszczadzka przygoda.

Liczby:

  • Długość: 18 km
  • Przewyższeń w górę: 744 m.
  • Czas: 2:12:18
  • Średnie tempo: 7:20
0 0 votes
Article Rating

Podobne artykuły

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0 0 votes
Article Rating
0
Would love your thoughts, please comment.x